Autor |
Wiadomość |
Allan17
Użyszkodnik
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 134
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/5 Skąd: Tyłicz
|
Wysłany: Czw 21:59, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem??
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 22:15, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Róża
Spamer
Dołączył: 04 Lut 2006
Posty: 1450
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: KRYNICA-ZDRÓJ
|
Wysłany: Czw 22:21, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta ,która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ja
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 22:40, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła:
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Rasta
Podejrzanie stały bywalec
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Tylicz
|
Wysłany: Czw 23:04, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 23:17, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Rasta
Podejrzanie stały bywalec
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Tylicz
|
Wysłany: Czw 23:22, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonewego
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 23:27, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Rasta
Podejrzanie stały bywalec
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Tylicz
|
Wysłany: Czw 23:30, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, ze podaruje jej na pocieszenie kawałek membrany z głośnika wysokotonowego, który mam na strychu, lecz obawiałem się, ze ona to źle zinterpretuje, bo ona jest karłem
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 23:36, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, ze podaruje jej na pocieszenie kawałek membrany z głośnika wysokotonowego, który mam na strychu, lecz obawiałem się, ze ona to źle zinterpretuje, bo ona jest karłem. Tak więc nie tracąc juz więcej czasu postanowiłem, że gdy będę miał chwilę wolnego czasu zaryzykuję, pogrzebię na strychu i poszukam wśród rupieci tej cholernej membrany, a tymczasem wypadałoby trochę ogarnąć tą wodę. Nie wiedząc co robić zadzwoniłem na 997
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Rasta
Podejrzanie stały bywalec
Dołączył: 31 Sty 2006
Posty: 181
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: Tylicz
|
Wysłany: Czw 23:44, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, ze podaruje jej na pocieszenie kawałek membrany z głośnika wysokotonowego, który mam na strychu, lecz obawiałem się, ze ona to źle zinterpretuje, bo ona jest karłem. Tak więc nie tracąc juz więcej czasu postanowiłem, że gdy będę miał chwilę wolnego czasu zaryzykuję, pogrzebię na strychu i poszukam wśród rupieci tej cholernej membrany, a tymczasem wypadałoby trochę ogarnąć tą wodę. Nie wiedząc co robić zadzwoniłem na 997 i pan policjant mnie opier**lił, że sobie robie jaja, bo jakim cudem płaczący karzeł może zalac połow szkoły łazmi ??, i po chwili sobie uświadomiłem, że zapomniałem wspomnieć o niedokręconym kranie i zapomniałem zameldowac, ze przyłąpałem księdza jak za pokute koleżance z 1 klasy zadał: 'onanizować się w jego obecności 3 razy' kurde... :/
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 23:52, 21 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, ze podaruje jej na pocieszenie kawałek membrany z głośnika wysokotonowego, który mam na strychu, lecz obawiałem się, ze ona to źle zinterpretuje, bo ona jest karłem. Tak więc nie tracąc juz więcej czasu postanowiłem, że gdy będę miał chwilę wolnego czasu zaryzykuję, pogrzebię na strychu i poszukam wśród rupieci tej cholernej membrany, a tymczasem wypadałoby trochę ogarnąć tą wodę. Nie wiedząc co robić zadzwoniłem na 997 i pan policjant mnie opier**lił, że sobie robie jaja, bo jakim cudem płaczący karzeł może zalać połowę szkoły łzami?, i po chwili sobie uświadomiłem, że zapomniałem wspomnieć o niedokręconym kranie i zapomniałem zameldować, że przyłapałem księdza jak za pokute koleżance z 1 klasy zadał: 'onanizować się w jego obecności 3 razy' kurde... Tak więc znów wziąłem telefon do ręki, ponownie wklepałem 997 i już miałem zadzwonić, gdy do klasy wparowała woźna - popularna "ciotka" z krzykiem co tu się dzieje, a za nią chyba z pół szkoły - uczniowie, nauczyciele przerażeni tym potopem. Spojrzałem w miejsce, gdzie siedział ów karzeł - zniknął...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Róża
Spamer
Dołączył: 04 Lut 2006
Posty: 1450
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: KRYNICA-ZDRÓJ
|
Wysłany: Pią 15:18, 22 Gru 2006 Temat postu: |
|
Pewnego słonecznego ranka, gdy wracałem do domu zobaczyłem smutnego Smyka, stojacego pod Asortem. Szybko podbiegłem do niego i zapytałem cóż mu się stało. Zrozpaczony i zapłakany westchnął i powiedział: dostałem 0 z chemii...i zaś zaczął płakać. Nie miałem wyjścia, musiałem spróbować go jakoś pocieszyć. Przytuliłem go i nagle poczułem dziwny skurcz w żołądku.Wiec wzielm smyka za reke i poszedlem do kibla. Było tam strasznie duszno. Poprosiłem go, żeby poczekał przed toaletą, gdyż muszę załatwić potrzebę. Załatwiłem potrzebę i wyszłem z toalety lecz jego juz nie było. Zaczołem go szukać i nagle zobaczyłem go z moją dziewczyna całujących sie . Byłem gotów go zrównać z ziemią, jednak coś lub ktoś mnie powstrzymywało - był to wewnętrzny głos, mówił on, że nie powinienem tego robić. Byłem załamany. Nie wiedziałem co mam zrobić - tylko jedno przychodziło mi do głowy: uciec stąd! Ale wtedy Smyku mnie spostrzegł i zerwał się, a ona zaczęła odwracać głowę w moją stronę nie oddzywając sie do niej odszedłem. W sercu czułem smutek i żal , ale miałem nadzieję, że da się to jakoś wyjaśnić. Lecz mysl miałem tylko jedna: zemścić sie!. Ale co tu zrobic Hmm. Już wiem : powiem jej , że i tak jej nie kochałem, i byłem z nią tylko dlatego że się założyłem z kumplem o to że ją zdobęde. Mysląc o zemście nie zuważyłem że jestem juz koło blogu. Weszłem do budynku a koło drzwi swojego mieszkania zobaczyłem Smyka który miał przerażenie w oczach, odrazu pomyślałem że chce mnie przeprosić jednak on tylko bezczelnie zaśmiał mi się w twarz. Pomyślałem że na nim też sie trzeba zemścić tylko jak? Jednak udałem, że się zupełnie nie przejmuję tym co zrobił, i zaprosiłem go do swojego mieszkania.Niestety nie przyjął zaproszenia tłumacząc się, że nie ma czasu, jak to zwykle u niego bywa. Jeszcze bardziej wnerwiony trzasnąłem mu przed nosem drzwiami. Moje plany będą musiały poczekać, ale może to i lepiej bo w końcu zemsta najlepiej smakuje na zimno. Zamyślony poszedłem do kompa, odpaliłem gadu-gadu i spojrzałem na listę kontaktów, zacząłem oglądać jakieś filmy i fotki po czym zasnąłem z głową na klawiaturze.
Obudziłem się o 7:25 i wykonywałem jak codzień swoje poranne czynności: ubrałem się, zjadłem śniadanie, przystąpiłem do porannej toalety a następnie z chytrym uśmiechem na twarzy poszedłem do szkoły, aby przymiezyc nowe trampki, bo były wprost idealne, szyte na miarę i chciałem już nimi zabłysnąć. Wszystko było ladnie cacy gdy nagle zobaczyłem, że moje trampki są zniszczone! Jak potem sie okazalo zniszczyl je ten ryzy zjeb. Tak, wqrwiłem się i poszedłem do brudnego osikanego i smierdzoncego wychodka przed szkolą. Dochodziły z niego przeraźliwe, okrutne odgłosy .... pomyślałem chwile to chyba Smyku, ale co On tam robi? W desce byla dziurka i zobaczylem ze moja laska no juz byla laska onanizuje smyka, alez sie wkurwilem. W tym momencie ocknąłem się... Na szczęście to było tylko przywidzenie, leżałem w szatni a przede mną moje nowe trampki. Co się ze mną stało?! Skąd ten koszmar?
Szybko zaczelem je ubierac by zdazyc na pierwsza lekcje ale nagle poczulem jakby... wode ,trampki byly mokre. O co w tym chodzi pomyslalem? Spojrzałem w górę... No tak z sufitu ciekła woda. Zawiązawszy przemoczone trampki czym prędzej pobiegłem na wyższe piętro by zobaczyć co się stało, stanąłem przed salą biologiczną i otworzyłem drzwi. Wypłynęła kilkunastocentymetrowa fala wody, natomiast to co zobaczyłem zamurowało mnie zupełnie. Przy biurku siedziała kobieta, która miała na sobie szate w kolorze o którym się nie mówi . Zobaczywszy ją natychmiast zapytałem, czy nic jej nie jest, oraz co się tutaj wydarzyło. Ona na to odparła: ze widziała jak jej były już chłopak Smyku całował się z jakąś laską stojąc w kolejce po firmówke i zaczełka płakać, a łzy spotęgowane wodą z niedokręconego przez Smyka kranu zalały szkołę. Byłem wściekły, jak On wogóle śmie tak się nosić, przecież takie zachowanie nie przystoi nawet największemu żigolakowi! W tym momencie miarka się przebrała, było mi żal tej dziewczyny, miałem zamiar potajemnie wykraśc jej suche trampki i zamienić z moimi, ale wcześniej miałem zamiar pocieszyć biedną płaczącą dziewczynę lub podarować jej membrane z głośnika niskotonowego. Niestety membrany nigdzie nie mogłem znaleźć, tak więc powróciłem do planu wymiany trampek. Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, ze podaruje jej na pocieszenie kawałek membrany z głośnika wysokotonowego, który mam na strychu, lecz obawiałem się, ze ona to źle zinterpretuje, bo ona jest karłem. Tak więc nie tracąc juz więcej czasu postanowiłem, że gdy będę miał chwilę wolnego czasu zaryzykuję, pogrzebię na strychu i poszukam wśród rupieci tej cholernej membrany, a tymczasem wypadałoby trochę ogarnąć tą wodę. Nie wiedząc co robić zadzwoniłem na 997 i pan policjant mnie opier**lił, że sobie robie jaja, bo jakim cudem płaczący karzeł może zalać połowę szkoły łzami?, i po chwili sobie uświadomiłem, że zapomniałem wspomnieć o niedokręconym kranie i zapomniałem zameldować, że przyłapałem księdza jak za pokute koleżance z 1 klasy zadał: 'onanizować się w jego obecności 3 razy' kurde... Tak więc znów wziąłem telefon do ręki, ponownie wklepałem 997 i już miałem zadzwonić, gdy do klasy wparowała woźna - popularna "ciotka" z krzykiem co tu się dzieje, a za nią chyba z pół szkoły - uczniowie, nauczyciele przerażeni tym potopem. Spojrzałem w miejsce, gdzie siedział ów karzeł - zniknął... Nagle usłyszałem Adam wstawaj już w 7:40 nie zdążysz do sql . Byłem w szoku ! Wszystko okazało się jednym bardzo realistycznym snem ! Naszczęście ta historia nie miała miejsca w realu ! THE END ...
ZBIEŻNOŚĆ OSÓB I NAZWISK JEST PRZYPADKOWA !!!
Zapraszamy wszystkich fanów tej historii do przeczytania innych opowiedań , które można znaleśc na http://matinfo1d.fora.pl/viewtopic.php?p=3428#3428 .
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Adam
1337
Dołączył: 27 Sty 2006
Posty: 1295
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 9 razy Ostrzeżeń: 0/5 Skąd: muszyna
|
Wysłany: Czw 14:20, 06 Wrz 2007 Temat postu: |
|
Róża napisał: | ZBIEŻNOŚĆ OSÓB I NAZWISK JEST PRZYPADKOWA !!! |
Ha ha ha sorry, ale to mnie rozjebało
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Róża
Spamer
Dołączył: 04 Lut 2006
Posty: 1450
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 3/5 Skąd: KRYNICA-ZDRÓJ
|
Wysłany: Czw 16:18, 06 Wrz 2007 Temat postu: |
|
hehe tekst z Kryminalnych
Tak żeby główny bohater w realu nie płakał
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|